Czy warto uczyć się muzyki?

Może nigdy nie dowiemy się, dlaczego człowiekowi potrzebna jest sztuka i nie jeden jeszcze spośród rzeszy filozofów łamać będzie sobie głowę, czy człowiek może żyć bez obcowania ze sztuką, a jeśli nie, to dlaczego. Dlaczego jedni potrzebują sztuki bardziej, inni znowu mniej. Muzyka jako dziedzina sztuki jest niewątpliwie językiem tej sfery życia człowieka, która wymyka się kontroli i badaniom, zwanej niekiedy duszą. Dlaczego więc ktoś ma zajmować się muzyką, tego nie wiem, ale jeśli chce i jeśli pragnie, niech ją uprawia. Nie można nikogo namówić aby wzbudził w sobie potrzebę muzyki, ale też wszyscy muzyki słuchają.

Nie ma lepszej drogi do przeżywania i rozumienia muzyki jak jej wykonywanie. Nie ma też pełniejszego sposobu wykorzystania potencjału muzyki, jej dorobku z przestrzeni wieków, jej wyrazu oraz przekazu, jak tylko poprzez umiejętność gry na instrumencie muzycznym i śpiewu, zdobytej w trakcie poprawnie przeprowadzonego procesu nauczania (indywidualne lekcje gry na instrumencie muzycznym lub śpiewu, udział w porządnym chórze). Niska kultura muzyczna Polaków to wynik niepoprawnego procesu edukacyjnego szkoły powszechnej. Kto wychodząc ze szkoły umie grać, kocha Chopina, śpiewał Mozarta? Jednak każdy umie powiedzieć do-re-mi-fa-sol-la nie pojmując najczęściej co mówi. Jeśli z danej szkoły zwalnia się z powodu braku kwalifikacji jedyną osobę, która w tej szkole zna nuty i umie grać na fortepianie, a pozostawia się tłum osób formalnie posiadających kwalifikacje tyle, że nie znają nut, nie umieją grać na czymkolwiek i zapewne nie znają w ogóle muzyki.

Tak jest już w Polsce od dziesięcioleci, takie też mamy tego skutki. Pragnąc wyedukować muzycznie siebie i swoje dzieci, należy znaleźć instytucję poprawnie realizującą proces nauczania (indywidualne lekcje itd.). Muzyka wniosła wiele dobra w moim życiu dlatego uważam, że warto się nią zająć, ale rozumiem, że ten argument może nie być wystarczający. Uprawianie muzyki niesie dodatkowo inne korzyści czasami poddające się naukowej weryfikacji. Poniżej przedstawione będą niektóre aspekty uprawiania muzyki.

Muzyka poprawia pamięć „Agnes Chan wraz z zespołem psychologów z Uniwersytetu w Hongkongu zbadała 90 chłopców pomiędzy szóstym a 15. rokiem życia. Połowa z nich należała do szkolnej orkiestry smyczkowej, a oprócz tego uczyła się gry na instrumentach. Reszta, chodząca do tej samej szkoły, nie miała żadnych zajęć muzycznych. Wszystkie dzieci poddano testom na pamięć werbalną oraz pamięć wzrokową. Uczniowie, którzy grali w orkiestrze i chodzili na lekcje muzyki, byli w stanie zapamiętać znacznie więcej słów niż ich koledzy. Im dłuższy był okres edukacji muzycznej, tym lepsza stawała się ich pamięć werbalna. Badacze doszli więc do wniosku, że lekcje muzyki stymulują lewą półkulę mózgową, która jest odpowiedzialna za uczenie się słów. W następnym roku naukowcy ponownie poddali testom dzieci z orkiestry. Z 45 chłopców, którzy początkowo ćwiczyli się muzycznie, tylko 33 nadal uczęszczało na lekcje. Tych 12, którzy zarzucili naukę gry, nie wykazało dalszego rozwoju zdolności pamięciowych, ale też żaden z nich nie stracił tych umiejętności, które już wcześniej nabył dzięki lekcjom muzyki.
– Lekcje muzyki w jakiś sposób przyczyniają się do lepszego rozwoju lewego płata skroniowego u muzyków, ułatwiając zachodzenie procesów myślowych koordynowanych przez ten obszar mózgu, czyli właśnie pamięć werbalną – mówi Chan. Dodaje, że odkrycie może pomóc w leczeniu ludzi z uszkodzeniem mózgu, a także służyć rozwojowi zdrowych dzieci. – Uczniowie z lepszą pamięcią werbalną mają mniej problemów z nauką w szkole – zauważa”.

Na podstawie artykułu„Dzieci uczęszczające na lekcje muzyki mają lepszą pamięć słów”
Aleksandra Jerzmanowska „Zdrowie gazeta.pl z 29-07-2003
http://serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51212,1599144.html

Laurel Trainor, profesor psychologii, neuronauk i zachowania na McMaster University w Hamilton, uważa, że ćwiczenia muzyczne powodują, iż mózg się inaczej rozwija (powstają inne rodzaje i liczba połączeń). Przeprowadzone badania wykazały, że dzieci biorące lekcje muzyki mają lepszą pamięć niż ich rówieśnicy, którzy takich lekcji nie mieli. Opublikowane w internetowym wydaniu pisma „Brain”wyniki pokazują, że dzieci, które przez rok brały udział w „treningu” muzycznym, uzyskiwały lepsze wyniki w testach pamięciowych niż te, które nie uczęszczały na takie lekcje.

-„To pierwsze badanie, w którym pokazano, że reakcje mózgów małych dzieci zajmujących i niezajmujących się muzyką stają się różne w ciągu tylko jednego roku.”

Dzieci biorące udział w badaniach miały od 4 do 6 lat. Podzielono je na dwie grupy: uczących się muzyki na zajęciach pozaszkolnych i nieuczących się muzyki. W ciągu roku wszystkie czterokrotnie przetestowano. Okazało się, że już po 4 miesiącach można odnotować dostrzegalne różnice rozwojowe. Dzieci brały udział w testach muzycznym (musiały się wykazać umiejętnością odróżniania melodii, rytmów i harmonii) oraz pamięciowym(odczytywano im serię liczb, którą musiały następnie odtworzyć z pamięci). Wcześniejsze badania wykazały, że u starszych dzieci, które uczestniczyły w lekcjach muzyki, odnotowywano większy wzrost ilorazu inteligencji niż u dzieci uczęszczających na zajęcia kółka teatralnego. Trainor nie była zaskoczona faktem, że dzieci zajmujące się muzyką wykazały się lepszą wiedzą muzyczną. Zdumiała ją tylko poprawa funkcjonowania w dziedzinach nie muzycznych, takich jak pamięć werbalna (słów), przetwarzanie danych wzrokowo-przestrzennych, zdolności matematyczne, umiejętność czytania i pisania czy ogólny iloraz inteligencji.

Na podstawie „Nauka muzyki wspomaga dziecięcą pamięć” Anna Błońska, Kopalnia Wiedzy pl. z 06-09-21

http://www.rmf.fm/fakty/?id=106134

Naukowcy z Filadelfijskiego Instytutu Osiągania Ludzkich Możliwości gdzie opracowuje się metody i sposoby stymulacji wrodzonych potencjałów mózgu dziecka, doszli do wniosków stwierdzających, że ” nauka gry na instrumentach muzycznych działa bezpośrednio na stan psychiczny i system nerwowy dziecka, uczy wewnętrznej dyscypliny i wytrwałości, rozwija zdolności słuchowe i językowe, zmusza do koncentracji i porządkuje, pobudza kreatywność. Również w przypadku dzieci z ADHD. U dzieci uczących się gry na skrzypcach czy wiolonczeli stwierdza się już po roku nauki dużo większą sprawność w czytaniu i pisaniu.

Dzięki grze na instrumentach dzieci otrzymują informacje wzrokowe, słuchowe i dotykowe o zwiększonej intensywności Rozwój słuchu muzycznego ma ścisły związek z percepcją przestrzenną, twórczą wyobraźnią i słuchem rozpatrywanym w kontekście mowy”. Badania amerykańskie wykazały, że dysleksji, która jest wynikiem braku połączeń między dwiema półkulami mózgowymi, pomaga regeneracja tych połączeń, które są stymulowane przez wibracje powstające pod wpływem ćwiczeń w grze na instrumencie.

„Kontakt z instrumentem, a co za tym idzie, różnorodność ćwiczeń muzycznych doskonali koordynację wzrokowo-ruchową, koncentrację uwagi i pamięć, nie tylko muzyczną. Nauka gry na instrumencie kształci wielokierunkowo, a klarowność i logika alfabetu muzycznego prowadzą konsekwentnie do rozróżniania symboli, liter i łączenia ich w głoski, rytm porządkuje melodię w taktach, liczenie i porządek muzyczny łagodzi dyskalkulię”.

Poza tym, dziecko ucząc się gry na instrumencie, czuje, że jest lepsze od innych i jest bardziej dowartościowane, niż w przypadku uczęszczania na zajęcia wyrównawcze, które już samą nazwą sugerują coś gorszego i w sumie leczą skutki, nie przyczynę. Dodatkowo, na poprawę samooceny dziecka wpływają występy, bo koledzy – nawet celujący w szkole uczniowie, często nie osiągnęli umiejętności gry na żadnym instrumencie. Podziw słuchaczy zachęca do dalszych wysiłków, a systematyczność ćwiczeń prowadzi do całkowitego wyrównania dysleksji. Świadczy o tym wiele przypadków moich uczniów spoza szkoły muzycznej, którzy już po roku nauki gry na skrzypcach, dorównali i prześcignęli najlepszych w swojej klasie.

Jednak w mojej pracy, uczniów z ADHD cenię sobie specjalnie, ponieważ są to wyjątkowo zdolne dzieci. Znam wiele przypadków, gdy dziecko nadpobudliwe w grupie, wybija się wynikami w grze na instrumencie i zawsze najbardziej zaskakujące dla wszystkich nauczycieli są kontrastujące ze sobą wyniki i oceny z przedmiotów ogólnokształcących i z instrumentu głównego.

Najprostszym wytłumaczeniem tego faktu jest koncentracja na przedmiocie, który dziecko lubi, dodatkowym argumentem jest ogólny podziw otoczenia i płynące stąd dowartościowanie własnego Ja. Dlatego własna ambicja pcha do dalszych osiągnięć, a umiejętność gry na instrumencie staje się koniecznością, posiadanym skarbem, środkiem odpoczynku po pracy, ucieczką od przykrej rzeczywistości, pomocnym w życiu momentem zastanowienia się i obcowania z samym sobą. Niespożyta energia ukierunkowana na konkretny cel, pozwala zdobyć dziecku grającemu na instrumencie o wiele więcej niż zwykłemu uczniowi. Nie bez znaczenia jest fakt oddziaływania na mózg korzystnych fal, które w trakcie ćwiczeń przybierają kształt fal występujących w stanie półsnu.

Sally E. Shaywitz w artykule „Dysleksja” (Świat nauki, styczeń 1997, str. 58-65) pisze:

„…Doświadczenie zgromadzone przez lata pracy w Yale Center podpowiada, że „wyrównani” dyslektycy mają wyraźną przewagę nad osobami bez tej wady pod względem logicznego rozumowania i tworzenia pojęć, choć nieprawidłowości przetwarzania fonologicznego przesłaniają często ich niezwykłe zdolności…”

Język składa się z symboli, a na symbol składają się trzy elementy: brzmienie, obraz i znaczenie. Gra na instrumencie łączy obraz nuty na pięciolinii z jej realną wysokością i kojarzy z miejscem palca. Inaczej mówiąc – nuta jest symbolem oznaczającym: „postaw palec X w miejscu Y” i sprawdź słuchem, czy otrzymałeś właściwy dźwięk. Dlatego w naturalny i intuicyjny sposób dziecko zaczyna rozpoznawać i kojarzyć symbole, bo łatwiej odczytać wysokość nuty na pięciolinii niż skomplikowany obraz litery.

Dr Carla Hannaford – neurolog, neurofizjolog i wykładowca uniwersytecki, w książce Profil Dominujący (The Dominance Factor) pisze:

„…Kiedy rozpoczęłam naukę gry na skrzypcach, musiałam zaangażować obie półkule mózgowe i wszystkie zmysły. W pierwszej fazie nauki bardziej aktywna była moja półkula logiczna. Wkładałam dużo wysiłku i starania ucząc się nut, rytmu, sposobu trzymania skrzypiec i smyczka, słuchając specyficznych tonów. Kiedy poczyniłam postępy, sam instrument niejako sprawił, że pokochałam muzykę, angażując tym samym moją prawą półkulę oraz wszystkie zmysły.

Obecnie przeprowadzone badania mózgu wykazują, że u ludzi grających na instrumentach muzycznych, szczególnie tak skomplikowanych jak skrzypce, stwierdza się bardziej zintegrowane działanie mózgu, bo aby dobrze radzić sobie w tych działaniach, obie półkule muszą być aktywne jednocześnie. Dzięki półkuli lewej potrafimy stosować odpowiednie techniki, a dzięki półkuli prawej w naszym działaniu jest pasja, osobiste odczucia, mamy też świadomość całego obrazu tego, co robimy.

W czasie gry na skrzypcach, palce lewej ręki naciskają strunę, żeby wydobyć daną nutę, natomiast prawa ręka przekracza środkową linię ciała, pociągając smyczkiem w poprzek strun, żeby wydobyć z nich dźwięk. Taki ruch angażuje jednocześnie obie półkule mózgu i usprawnia między nimi komunikację nerwową. Ruchy naprzemienne ułatwiają naukę. Jest to najbardziej zalecany rodzaj ćwiczeń dla osób o jednostronnym profilu oczu, uszu, rąk i/lub nóg.

Ćwiczenia naprzemienne aktywizują mięśnie prawego i lewego oka oraz półkule mózgu, co sprzyja integracji i całościowemu przyjmowaniu informacji wzrokowej. Zablokowany profil dominacji ucha (kiedy wiodące ucho i półkula są po tej samej stronie) ma wpływ na możliwości percepcji słuchowej. Dzięki grze na skrzypcach poprawia się współpraca obojga uszu i obu półkul mózgowych, co wpływa na całościowe przyjmowanie informacji słuchowych.

Dominująca półkula i ręka leżące po tej samej stronie ciała, wpływają na sposób komunikacji i zręczność kinestetyczną. Ćwiczenia gry na skrzypcach wspierają proces obustronnej integracji, co poprawia zręczność rąk i możliwości manipulowania przedmiotami. Ułatwia także swobodę komunikacji werbalnej, pisemnej oraz przez gesty. Ponieważ mówienie jest blisko skojarzone z pisaniem (ośrodki w mózgu) gra na skrzypcach poprawia obie te czynności.

Można nauczyć się sprawniejszego funkcjonowania w trakcie normalnych zajęć, jednak w stresie, te wyuczone strategie przeważnie zanikają, pomimo, że są bardzo potrzebne. Pod wpływem stresu wszyscy stajemy się zdominowani emocjami i nie widzimy albo nie słyszymy tak dobrze, jak zawsze, po prostu stajemy się bardziej niezgrabni. Do utrzymania integracji, musimy nauczyć się redukować stres i przeciwdziałać mu. Do pomocnych technik należą systematyczne występy publiczne, które ćwiczą opanowanie napięcia ciała i umiejętność redukcji stresu.

Dla dzieci nadpobudliwych i nadwrażliwych emocjonalnie, ważne jest nauczenie się nut i poczucia czasu. Gdy gram na skrzypcach, to aby czytać nuty i grać rytmicznie, z pasją i wyobraźnią, muszę mieć zintegrowane obie półkule mózgowe i wszystkie zmysły…”

  • dzieci grające na instrumencie osiągają ponadprzeciętne wyniki w nauce pomimo większego obciążenia nauką i przeciążenia czasowego +

  • umiejętność skupienia i koncentracji oraz podzielność uwagi to wynik nauki gry na instrumencie +

  • logiczne myślenie, rozwój inteligencji i ogólnej orientacji to konsekwencja kontaktu z porządkiem panującym w muzyce + dodawanie i odejmowaniejest instynktownie a następnie świadome przyswajane podczas nauki muzyki +

  • naturalne rozumienie ułamków dzięki znajomości nut i rytmu +

  • kojarzenie znaku z dźwiękiem przyspiesza opanowanie umiejętności czytania

  • kształcenie słuchu daje możliwość szybszego i lepszego opanowania języków obcych +

  • lepsza pamięć słuchowa, wzrokowa i  logiczna oraz zdolności manualne są wynikiem nauki gry na instrumencie +

  • systematyczne ćwiczenie powoduje całkowite opanowanie aparatu ruchowego +

  • dzięki występom publicznym dziecko zdobywa wiarę we własne siły, uzyskuje odporność i stabilność emocjonalną +

  •  uczy pracy w zespole i współpracy z otoczeniem (muzykowanie grupowe) +

  • dysleksja? Profesjonalnie prowadzone zajęcia muzyczne mogą zmienić tę dolegliwość w TALENT. A może dziecko ma talent i warto, a może wręcz trzeba w
    nie zainwestować, bo tego bardzo potrzebuje

Dziecko wybitne (wywiad z dr Elżbietą Supron , szefową Uniwersytetu dla Rodziców i Centrum Dzieci Zdolnych w Warszawie , Moda na zdrowie nr 4, kwiecień 2008)

Dziecko wybitne od początku jest inne, mało sypia, bardzo wcześnie mówi pełnymi zdaniami, zadręcza pytaniami i nie można go zbyć, zaskakuje dojrzałymi skojarzeniami, błyskawicznie uczy się czytać. Dziecko utalentowane jest twórcze, wykorzystuje zdobytą wiedzę do nowych celów – nie jest to tylko imponująca umiejętność zapamiętywania, co często jest mylone z wybitnymi zdolnościami. Nie wolno tłumić i zbywać go. Trzeba obserwować i śledzić jego potrzeby.

W populacji u nas w Polsce, jak wszędzie na świecie jest ok. 16 procent dzieci wybitnych, pół na pół płci pięknej i brzydkiej – nie ma przewagi płci, więc statystycznie nie różnimy się od innych krajów. Dzieci takie łatwo się uczą i często nudzą się w szkole, co powoduje, że rozrabiają i się rozleniwiają i co wydaje się absurdalne wcale nie są dobrymi uczniami. Należy im zapewnić kreatywne zajęcia: w domu kultury, w szkole muzycznej czy sportowej. Zaledwie 3 procent tych dzieci odnosi sukces w dorosłym życiu. Przyczyny to: niedostosowane do ich potrzeb szkolnictwo, błędy rodzicielskie i nawyki kulturowe. Dziewczynki mają być grzeczne, chłopcom wolno więcej dlatego w tych 3 procentach którzy nie zaprzepaścili swojego potencjału są głównie mężczyźni. Warto zadbać o te dzieci, odpowiedni nauczyciel, ukierunkowanie zainteresowań, nawet indywidualny tok nauczania. Ich pasje zmieniają się jak w kalejdoskopie ale ok 10 roku życia widać ku czemu mają predyspozycje.

Polecam również:

http://www.fecwis.org/artykul/lekcje-muzyki-we-wczesnym-dziecinstwie-pobudzaja-rozwoj-mozgu
https://dobrebadanie.pl/aktualnosci/article/8129-jak-muzyka-wplywa-na-nasz-mozg.html
http://zdrowie.radiozet.pl/Zdrowie/Ciekawostki/Mozg-a-muzyka.-Jak-granie-na-instrumentach-wplywa-na-dzialanie-mozgu-00000337

Interesująca może być też lektura wypowiedzi młodych ludzi o swoich doświadczeniach i przemyśleniach na temat szkół muzycznych. Bardzo trafne uwagi i przy tym zaskakująco głębokie, potwierdzające realizacje celów stawianych przed szkołą muzyczną. Krytyczne spostrzeżenia świadczą dobitnie o potrzebie większej elastyczności w publicznych szkołach, którą to elastyczność staramy się kultywować w naszych niepublicznych ( a więc nie ograniczonych biurokratycznymi wymogami) placówkach.
Wypowiedzi znalezione na jednym z for

Forum Młodzieżowe – Strona Główna » Tematy młodzieżowe » Szkoła & Nauka » Szkoła muzyczna.

Fantasia

Janek ^^

Dołączyła: 07 Sie 2006

Posty: 3119

Wysłany: 2007-08-05, 22:37 Szkoła muzyczna. Chodziliście kiedyś do takiej szkoły a może marzyliście o tym by się w takiej uczyć? Bardzo często, szczególnie jeśli chodzi o dzieci, to dorośli decydują czy wyślą swoją pociechę na takie dodatkowe kształcenie. Powinno tak być? Wysłalibyście swoje dziecko do takiej szkoły? Uważacie, że to duże obciażenie (szczególnie czasowe) czy raczej można z powodzeniem połączyć obydwie szkoły i znaleźć jeszcze czas na relaks?

Fantasia

aariciao

Imię: Julia

Dołączyła: 28 Maj 2007

Posty: 7

Skąd: …..

Wysłany: 2007-08-06, 00:06 Re: Szkoła muzyczna. Ja nie chodziłam choć bardzo chciałam… tzn. moje marzenie zrodziło się trochę późno bo dopiero na początku liceum ; Dużo moich znajomych posyła swoje dzieci do szkół muzycznych oraz zapisuje je na inne zajęcia dodatkowe i wg mnie to bardzo pozytywne zjawisko, bo dzieciaki oprócz tego, że mają szansę się rozwijać, to dodatkowo mają zajęty czas. A jak się im zorganizuje czas to jest mniejsze prawdopodobieństwo że wpadną w złe towarzystwo itp. Zajęcia artystyczne same w sobie rozwijają w dziecku poczucie piękna, a muzyka jak wiadomo jest balsamem dla duszy ? byle tylko z tym nie przesadzać i nie zmuszać dzieciaków do tego… no i pozostaje fakt, że nie każde dziecko jest uzdolnione muzycznie…

aariciao

Deirdre

Dołączyła: 26 Cze 2006

Posty: 2213

Wysłany: 2007-08-06, 12:49 Ja tam żałuję troszkę, że mnie rodzice nie posłali do szkoły muzycznej, a jak sama chciałam, to mi powiedzieli, że za stara jestem. ? Znam mnóstwo ludzi, którzy łączą dwie szkoły i jeszcze mają trochę czasu dla siebie i znajomych – kwestia dobrego zorganizowania sobie czasu. (; Myślę, że wysłałabym dziecko, no, ale jeśli by mu to nie odpowiadało, to przecież nic na siłę. Nie zamierzam spełniać swoich ambicji poprzez dziecko. (;

Deirdre

Kya

Imię: Magda

Dołączyła: 27 Maj 2007

Posty: 1375

Skąd: Kraków

Wysłany: 2007-08-06, 14:45 Strasznie bym chciała pójść, ale moim rodzicom ten pomysł się nie podoba. I tego im nigdy nie daruję, że mnie nie chcą zapisać, bo nawet teraz nie byłoby za późno, nawet nauczyć się dla samej siebie… Ja moje dzieci na pewno wyślę do szkoły muzycznej, nawet gdyby miały to traktować tylko jako hobby, z drugiej strony jest to jakieś zabezpieczenie na przyszłość, jak żaden inny plan nie wyjdzie to mogą spróbować szukać pracy w filharmonii czy czymś w tym stylu…

Kya

Judith

Dołączyła: 30 Mar 2007

Posty: 391

Wysłany: 2007-08-06, 15:29 Chodziłam do szkoły muzycznej, grałam 6 lat po skończeniu 3..teraz nie mam czasu…chociaż może tylko tak mówię, ale szczerze to jestem wdzięczna rodzicom za to, ze nie pozwolili mi się wypisać jak chciałam…miałam takie chwile słabości, ale fajnie jest coś umieć ? Może kiedyś mi się to przyda…

Judith

ankaanka

Imię: Wiewióra

Dołączyła: 28 Maj 2006

Posty: 1769

Skąd: Bogumiłowice =

Wysłany: 2007-08-06, 20:49 Nie chodziłam do szkoły muzycznej i mnie nie ciągnie. Najpierw przerabiałam keyboard, ostatnio gitarę z pewnym nauczycielem muzyki, ale to była trochę porażka… Tzn. nie jego wina, bo wiem, że mnie by nauczył, ale nie miałam szans chodzić do niego na indywidualne lekcje, a chodziłam na lekcje z koleżanką i dla niej musiał trochę wolniej prowadzić zajęcia, mniej materiału itd… I tak zamiast w miarę płynnie grać z nut techniką klasyczną na gitarze wiem tyle ile po keyboardzie zaczęłam sama w domu kombinować. W przyszłości moje dziecko niekoniecznie wyślę do szkoły muzycznej, ale na jakiekolwiek lekcje grania na danym instrumencie na 100% TAK ?

ankaanka

*xanth*

Obsession….

Dołączyła: 14 Sie 2007

Posty: 45

Wysłany: 2007-08-14, 22:28 Też byłam w szkole muzycznej i …żałuje, że nie mogę już tam chodzić ze względów zdrowotnych ? Cała moja rodzina jest umuzykalniona, moglibyśmy mieć familijną orkiestrę. ? Uważam, że dzieci powinny chodzić do takiej szkoły, gdyż mają kontakt z innymi kulturalnymi dziećmi, które nie będą np. szykanować drugiego dziecka, za to, że jest gorzej ubrane. Poza tym jest się czym pochwalić na starość przed znajomymi ? . Samoocena mi wzrasta ? hihih ?

*xanth*

Agrestowa

Dołączyła: 21 Wrz 2007

Posty: 16

Wysłany: 2007-09-23, 12:41 Chodziłam do szkoły muzycznej, instrumentem głównym była gitara. Poza tym były zajęcia jak kształcenie słuchu, audycje muzyczne, dodatkowy instrument – pianino, chór. Fakt jest faktem, obciążenie jest naprawdę duże. Rzadko kiedy mogłam znaleźć chwilę wolnego czasu. Ale warto było, w przyszłości pewnie przydadzą się niektóre umiejętności.

Agrestowa

natural wonder

Dołączyła: 09 Wrz 2007

Posty: 120

Wysłany: 2007-09-23, 20:40 chodziłam do szkoły muzycznej przez rok i potem uciekłam bo było mi zbyt ciężko pogodzić wszystko razem z tą szkołą muzyczną

natural wonder

Mrssm

Imię: Magda:)

Dołączyła: 04 Cze 2007

Posty: 43

Skąd: Szczecin

Wysłany: 2007-09-23, 21:11 Chodziłam i skończyłam szkołę muzyczną. Mam za sobą 8 lat grania na fortepianie ? Ukończyłam podstawową, do tzw. średniej ( tak jakby liceum muzyczne ) Nie poszłam, ledwo godziłam podstawową ze szkoła normalną. Cieszę sie, ze nauczyłam sie tam czegoś, lecz powiem szczerze było to wielkie obciążenie, teraz jak ją skończyłam dopiero widzę jaki looz mieli ludzie którzy od razu po szkole nie musieli pędzić do muzycznej i wracać do domu o 20.00. Teraz mam o wiele luźniej… i o wiele więcej wolnego czasu.. Uff

Mrssm

Mrssm

Imię: Magda:)

Dołączyła: 04 Cze 2007

Posty: 43

Skąd: Szczecin

Wysłany: 2007-09-23, 21:59 Też chciałam iść na gitarę, teraz gdy skończyłam naukę na fortepianie, ale również jestem za stara – PODOBNO. Jestem na etapie samouka w domu ?

Mrssm

crush

Imię: Kasia

Dołączyła: 13 Maj 2007

Posty: 178

Skąd: Pleszew

Wysłany: 2007-09-23, 21:21 ja kurde chciałabym chodzić do takiej szkoły, bo chciałam grać na gitarze, ale, mam już 17 lat i nawet jak bym teraz poszła na lekcje gry na gitarze to nie mogła bym grać jak Ci najlepsi bo palce nie są przyzwyczajone i już nie mogłabym tak szybko i sprawnie sunąć po tej gitarce. Ale moje dziecko będzie tam chodzić! a co. ;p ?

crush

Rivenris

Imię: Rafał

Dołączył: 21 Sie 2007

Posty: 757

Wysłany: 2007-09-24, 14:28 Mnie rodzice chcieli wysłać jak byłem mały, a ja głupi się uparłem i nie poszedłem… Teraz żałuję, bo muzyka w moim życiu odgrywa znaczną rolę….

Rivenris

amy

Imię: kasia

Dołączyła: 24 Wrz 2007

Posty: 5

Skąd: Elbląg

Wysłany: 2007-09-25, 14:39 ja jestem w muzycznej już 8 rok. sama tego chciałam, rodzice mnie przymuszali. chociaż dumni byli jak się dostałam : najpierw zrobiłam 5 lat I st (6 nie mogłam, bo zaczęłam rok później) , a potem przeskoczyłam do II st. chociaż jest dość ciężko i praktycznie nie mam wolnego czasu, zupełnie tego nie żałuję. aha i zapomniałam dodać, że uczę się poza domem i mieszkam w internacie. tego też nie żałuję ? ach tak i gram na pianinie ?

amy

Fantasia

Janek ^^

Dołączyła: 07 Sie 2006

Posty: 3119

Wysłany: 2007-09-25, 17:15 crush napisał/a: Ale moje dziecko będzie tam chodzić! a co. ;p ? No tak… realizacja własnych niespełnionych ambicji ? cóż…
Ja nie chodziłam bo nie jestem utalentowana (słoń mi na ucho nadepł ? ) po tym jak wygrałam konkurs poezji śpiewanej to miałam iść do klasy wokalnej z pianinem, pojawił się jednak taniec i wolałam zadbać o sylwetkę. Nie żałuję.

Fantasia

Unconventional

Dołączyła: 06 Sie 2006

Posty: 492

Skąd: mam wiedzieć?

Wysłany: 2007-10-13, 23:57 Nigdy nie chodziłam do szkoły muzycznej. Matka uczyła mnie grać na pianinie sama, niespecjalnie za tym przepadałam, inne instrumenty tym bardziej mnie nie interesowały ? Teraz nic już nie zagram, bo gdy poszłam do starszych klas podstawówki, zaczęło mi brakować czasu, przestałam ćwiczyć i wszystko poszło na marne. Gdybym chodziła do szkoły muzycznej, pewnie umiałabym więcej, bo chodziłabym cały czas, być może aż do teraz ? Nie byłoby zmiłuj się, musiałabym ćwiczyć i już ?
Patrząc z obecnej perspektywy, trochę żałuję. Z drugiej strony, wtedy nie miałabym praktycznie wolnego czasu – który mogłabym zmarnować (do tego mam wyjątkową zdolność).

Unconventional

mała

Imię: Małgosia

Dołączyła: 27 Paź 2007

Posty: 92

Skąd: Hrubieszów

Wysłany: 2007-10-28, 14:40 U mnie w miejscowości nie ma jako takiej szkoły muzycznej, ale jest tzw Ognisko Muzyczne i przyznam się chodziłam na lekcje pianina. Nie kolidowało mi to innymi zajęciami bo jeśli ktoś to lubi to zawsze znajdzie na to miejsce w swoim rozkładzie dnia. Bo wtedy nie traktuje się tego jako dodatkowego zajęcia na które trzeba gonić, a po prostu jako np w moim przypadku trzy razy w tygodniu po 45 minut odprężenia i przyjemności przy fortepianie. Przyznam że pochodzę z rodziny gdzie no granie na instrumencie muzycznym to jest norma, mam trzech starszych (o wiele starszych) braci i każdy na jakimś instrumencie gra a wszystko dzięki naszemu tacie. Mój brat skończył nawet studia muzyczne, chciałam iść w jego ślady ale mi to raczej nie wyjdzie bo trzeba mieć dwa instrumenty ? a u mnie nie ma nikogo kto by mnie nauczył gry na skrzypcach.

mała

Szumi

Dołączyła: 14 Sie 2006

Posty: 109

Wysłany: 2007-11-11, 00:13 Achhh wspomnienia. Niegdyś chodziłem do szkoły muzycznej ? Ukończyłem pierwszy stopień grając na flecie poprzecznym i w ostatnich dwóch latach dodatkowo na pianinie. ? W przypadku fletu odnosiłem spore sukcesy, natomiast pianino niespecjalnie mnie interesowało, więc z tego powodu zaniedbywałem naukę na tym instrumencie :mg: . Potem gdy podrosłem, odbyłem kilka poważnych rozmów, zadecydowały one o tym że nie poszedłem na II stopień szkoły. Powiedziano mi że grając nie utrzymam rodziny, zarobki są jakie są i bardzo ciężko jest to zmienić… Skończyłem więc moją edukacje kończąc formalną naukę. Pochodziłem jeszcze rok na zespół, który z czasem przeszedł w fazę kryzysu że tak się wyrażę,, szkoleniowo-demograficznego,, i od tego odstąpiłem. Mimo to w czasie wolnym i chwilach załamania, wyciągam swój instrument i grywam najlepiej jak potrafię, to mnie uspokaja, przywraca do równowagi. Kontakty ze znajomymi, jaki nauczycielami utrzymuje do dziś. Atmosfera jaka panuje w tego typu szkołach jest świetna ? . Śmiało mogę powiedzieć że szkoła muzyczna była moją drugą rodziną :spoko: , gdzie po wówczas szkole podstawowej spędzałem najwięcej czasu bo w domu zdążałem tylko spać i odrabiać lekcje : . Mimo to uważam że opłacało się ? . Polecam każdemu zainteresowanemu, mówię warto… Gdy stoisz przed wielką salą majętnie ubranych ludzi, którzy przyszli tylko po to żeby posłuchać Ciebie, dokładnie wpatrując się w każdy gest i wychwytując każdy dźwięk, aby wreszcie powstać z miejsc i uhonorować Cię długimi oklaskami i uznaniem, wiesz że warto było ciężko pracować. ? To przygoda, przygoda z muzyką, ale także dość znacząca umiejętność i faza życia. :spoko:

Szumi

psavel

Imię: Paweł

Dołączył: 30 Lis 2007

Posty: 26

Wysłany: 2007-12-01, 12:51 Szkoła muzyczna to świetna sprawa, sam skończyłem pierwszy stopień równolegle ze szkołą podstawową i chociaż bywało ciężko jestem zadowolony, że dotrwałem do końca.
Co prawda przymuszony do ‚przynajmniej spróbowania’ chciałem grać na gitarze albo klawiszach. ale ostatecznie stwierdzono, że rytm czuję ponadprzeciętnie i przekonali mnie do zejścia do podziemi i nauki gry na perkusji. Muszę przyznać, że miało to dobre strony, bo nie musiałem chodzić na rytmikę (a ta od zerówki była u mnie legendarnie traumatycznym wspomnieniem), a jak się później okazało w niewielkiej mieścinie z wyuczoną grą na garach nietrudno o przebicie ?
Generalnie więc uważam, że to był jeden z trafniejszych pomysłów moich rodziców w kwestii organizacji mojego czasu poza szkołą a sama gra na instrumencie jest jedną z fajniejszych rzeczy jakie można robić gdy dopadnie nas nuda.

psavel

Klang

Dołączył: 09 Sty 2007

Posty: 1066

Skąd: wziąć na piwo?

Wysłany: 2007-12-01, 14:22 Chodziłem do szkoły muzycznej i nie zamierzam tam posłać ewentualnego dziecka. Nie dość, że niczego mnie nie nauczyli, poza zbędną umiejętnością czytania nut to jeszcze prawie oberwałem od jakiegoś niedorobionego pedagoga. Być może ja trafiłem na kijową szkołę.
Szkoła muzyczna uczy odtwarzania a nie kreatywnego grania. Pewien zespół z mojego miasteczka zagrał na ostatnim Przystanku Woodstock, na dużej scenie. Ich saksofonista jest jedynym znanym mi przypadkiem muzyka po szkole, który umie grać. Tak, jest jeszcze Leszek Możdżer i kilku innych artystów, ale wyjątki potwierdzają regułę.
Jak to powiedział kiedyś pewien producent muzyczny:’Absolwenci szkoły muzycznej są jak szafy grające. Grają tylko wtedy, gdy wrzucisz pieniążek i zawsze starają się o maksymalne podobieństwo do oryginału’

Klang

Fantasia

Janek ^^

Dołączyła: 07 Sie 2006

Posty: 3119

Wysłany: 2007-12-01, 15:15 Klang napisał/a: Być może ja trafiłem na kijową szkołę. To jest chyba ta dobra odpowiedź, niestety… ile ja się na słuchałam na ten temat, sama na szczęście nie doświadczyłam 8)
To dodam jeszcze, że osobiście szkoła muzyczna ciągle kojarzy mi się głównie, z dziećmi z dobrych domów spełniających w większości przypadków wolę swoich rodziców no i niestety (szczególnie Ci, którzy zaczynają szybko) dość często nie mających talentu i serca do muzyki. Jak ktoś kocha muzykę to i będąc kompletnym samoukiem dojdzie do perfekcji. Muzyka to wg mnie intymna niemalże kwestia ciężko nauczyć kogoś grać jak np: tego nie czuje a nawet jeśli to jest to namiastka muzykowania. Choć to dość duża generalizacja a wyjątek potwierdza regułę.

Fantasia

psavel

Imię: Paweł

Dołączył: 30 Lis 2007

Posty: 26

Wysłany: 2007-12-01, 16:15 Fantasia napisał/a: Jak ktoś kocha muzykę to i będąc kompletnym samoukiem dojdzie do perfekcji.
Zgadzam się w pełni, talentu nie da się nauczyć. Wydaje mi się jednak, że szkoła muzyczna jako instytucja jest pozytywnym krokiem w rozwoju muzycznym dla wielu osób. Nie wiem jak to było u innych, ale ja w wieku w którym jeszcze do muzycznej przyjmują opierałem się jak mogłem odbieraniu mi dobrych kilku popołudni tygodniowo – podejrzewam, że sporo osób reagowało w ten sposób ?
Ja muzyką na dobrą sprawę zacząłem się szerzej interesować w liceum i dopiero tu po czterech latach przerwy wróciłem do grania. Kluczową sprawą jest przy tym doświadczenie – systematyczna gra przez cztery lata w dalekiej przeszłości zaoszczędziła mi mnóstwa kaleczenia i czas, którego na tym etapie edukacji nie ma już tak wiele, mogłem wykorzystać na samokształcenie i rozwijanie umiejętności już we wybranym przez siebie kierunku. A liceum to świetny czas na formowanie choćby nietrwałych grup i wspólnego pogrywania – na naukę od zera nie ma miejsca, a człowiek nieprzyciśnięty wcześniej wydaje mi się, że ma małe szanse na wyprowadzenie własnej inicjatywy w kierunku gry. Poza tym, o ile niektóre instrumenty są dosyć powszechne i łatwe do zdobycia, to dla innych jakiś egzotyczny kierunek w szkole muzycznej może być niezłą szansą na start.
To chyba tyle w obronie, bo mimo, że sam przecierpiałem wiele na nieudolnie prowadzonych lekcjach gry na klawiszach (mam wstręt od tamtej pory), śmiesznych chórach i innych nieinteresujących mnie rzeczach, uważam że szkoły muzyczne odwalają na prawdę kawał dobrej roboty.

psavel

kategold

Nieokiełznana.

Imię: Kasia

Dołączyła: 30 Sty 2008

Posty: 54

Skąd: z buszu.

Wysłany: 2008-01-30, 23:35 Ja chodzę to tzw. Ogniska muzycznego, czyli mam lekcje, ‚po lekcjach’. Najpierw chodziłam przez 3 lata na fortepian, teraz juz 3 lata na śpiew. Tyle, że ja nie wiążę mojej przyszłości z muzyką. Śpiew, to coś co chcę robić pod prysznicem, do kurka z wodą, a nie do szerszej publiczności. Tyle, że ja lubię te lekcje, i nie uważam, aby nas uczono na szafy grające, bo przecież istnieje coś takiego jak własna interpretacja..

kategold

Jayanti

Dołączyła: 09 Kwi 2008

Posty: 4

Wysłany: 2008-04-10, 22:48 Fajnie, że tyle osób lubi muzykę ? Ja też chodziłam do szkoły muzycznej. Zaczęłam od ogniska i keyboardu, ale tylko jeden rok. Potem przeszłam do Szkoły Muzycznej i grałam na pianinie. Cztery lata ukończyłam, ale zrezygnowałam. Nie dlatego, że mi się nie chciało, albo żebym nie umiała grać, wręcz przeciwnie, ale ja chciałam śpiewać i grać na skrzypcach, na co moi rodziciele nie wyrazili zgody. Teraz mi szkoda, że zrezygnowałam i nie ukończyłam przynajmniej tego pierwszego stopnia. Ale teraz spełniam moje marzenia i chodzę do II klasy na skrzypce do ogniska muzycznego. Podoba mi się i odstresowuje mnie to. Traktuję to jako przyjemność i chyba dzięki temu nawet nieźle mi idzie ? Ale pobyt w szkole muzycznej również wspominam miło. To świetna sprawa. No i przygoda z pianinem dużo mi dała i pomogła jakby nie było w grze na skrzypcach, mimo że to dwa różne instrumenty ? Myślę, że moje dzieci jeśli tylko będą do mnie podobne też będą grały. Ale ja w odróżnieniu od moich rodziców nie będę narzucała im konkretnego instrumentu, bo to powinien być ich wybór i koniec. Aha, no i da się dwie szkoły pogodzić. Jak byłam młodsza to było całkiem ok, jeśli chodzi o czas, a nawet teraz nie jest źle, mimo że studiuję.

Jayanti

Syl_

Imię: Sylwia

Dołączyła: 29 Paź 2007

Posty: 580

Wysłany: 2008-01-31, 13:22 Ja chodziłam przez 4 lata, na skrzypce. Grałam już dobrze i zrezygnowałam.. Nauczycielka miała wypadek, nie mogła już więcej uczyć i dali nam taką, która się darła non stop, biła po rękach, więc podziękowałam.. Oprócz tego sama się uczyłam na pianinie grac. Teraz w domu na klawiszach czasami, dla odstresowania.. Moja szkoła była dobra, nie narzekałam, no ale sprawy się pokomplikowały. Kto wie, może teraz byłabym słynną skrzypaczką? ?

Syl_

Jayanti
Wysłany: 2008-04-10, 22:48
Fajnie, że tyle osób lubi muzykę 🙂
Ja też chodziłam do szkoły muzycznej. Zaczęłam od ogniska i keyboardu, ale tylko jeden rok. Potem przeszłam do Szkoły Muzycznej i grałam na pianinie. Cztery lata ukończyłam, ale zrezygnowałam. Nie dlatego, że mi się nie chciało, albo żebym nie umiała grać, wręcz przeciwnie, ale ja chciałam śpiewać i grać na skrzypcach, na co moi rodziciele nie wyrazili zgody. Teraz mi szkoda, że zrezygnowałam i nie ukończyłam przynajmniej tego pierwszego stopnia. Ale teraz spełniam moje marzenia i chodzę do II klasy na skrzypce do ogniska muzycznego. Podoba mi się i odstresowuje mnie to. Traktuję to jako przyjemność i chyba dzięki temu nawet nieźle mi idzie 🙂 Ale pobyt w szkole muzycznej również wspominam miło. To świetna sprawa. No i przygoda z pianinem dużo mi dała i pomogła jakby nie było w grze na skrzypcach, mimo że to dwa różne instrumenty 🙂
Myślę, że moje dzieci jeśli tylko będą do mnie podobne też będą grały. Ale ja w odróżnieniu od moich rodziców nie będę narzucała im konkretnego instrumentu, bo to powinien być ich wybór i koniec.
Aha, no i da się dwie szkoły pogodzić. Jak byłam młodsza to było całkiem ok, jeśli chodzi o czas, a nawet teraz nie jest źle, mimo że studiuję.

Muzyka może być całym światem- http://www.recycledorchestracateura.com/
http://www.landfillharmonicmovie.com/

Jayanti